wtorek, 7 października 2014

001 | Dzień pierwszy | Postać pierwsza

Rozdział dla mojego słoneczka <33
Dla mojej Ninki ;**
Kocham Cię, wiesz o tym, prawda?


Wszystkim się wydaje, że moje życie jest idealne. Że lepiej być nie może. Sławni rodzice, pieniądze, talent. Wszyscy są w błędzie. Wolałabym być zwykłą dziewczyną. Wcale nie jest tak kolorowo. Moja matka wymaga ode mnie ćwiczeń. Chce, żebym tak jak ona miała koncerty i była znana na całym świecie. Z kolei ojciec chce, żebym ciągle się uczyła i przejęła jego firmę. Oni nie rozumieją, że nie chcę być sławna. Wcale nie chcę być piosenkarką. Uważam też, że nie mam talentu. Ale zapisali mnie do tej głupiej szkoły muzycznej. Płacą za to majątek, więc muszę chodzić. A ojciec jeszcze stwierdził, że muszę się uczyć architektury, żebym mogła też zostać prezesem jego firmy. Podsumowując, od początku tego roku szkolnego, który nawiasem mówiąc jest dzisiaj, będę miała zapełniony grafik tak, że nawet dla przyjaciół nie znajdę czasu. 'Super!' Na pewno poczuliście ten sarkazm. Za chwilę będę pod tą 'wspaniałą' szkołą. Studio On Beat. Na dodatek ojciec zmusił mnie, żebym pojechała limuzyną!  I jedzie też! Ale wstyd! Prosiłam szofera, że nas wysadził wcześniej, ale ojciec się nie zgodził. Spalę się ze wstydu. O nie. Jesteśmy! Zwariuję!

Nacisnęłam klamkę i popchnęłam lekko drzwi. Widziałam tłum uczniów pod szkołą. Ostrożnie położyłam na asfalcie stopy odziane w piękne buty od louboutina. Ich miętowy odcień idealnie komponuje się z moją marynarką od chanel. Do tego założyłam różową sukienkę z Vila Clothes, która jest jedną z moich ulubionych. Chwyciłam torebkę i wysiadłam z samochodu. Zamknęłam delikatnie drzwi i wyprostowałam ubranie. Mój ojciec stał już na uboczu i rozmawiał z jakimś mężczyzną. Prawie wszyscy byli ubrani 'na luzie', tylko nowicjusze - jak ja - ubrali się elegancko. Kilka z dziewczyn przykuwało uwagę. Miały naprawdę piękne stroje, choć dodałabym coś jeszcze.

Stanęłam przy drzwiach i zerknęłam na złoty zegarek na cieniutkiej bransolecie swobodnie zawieszony na moim lewym nadgarstku. 10:2. Widzę, że nauczyciele nie są tu punktualni. Dosłownie kilka sekund później z budynku wyszła blondwłosa nauczycielka i zaprosiła wszystkich do środka. Wraz z tłumem innych osób udałam się do jednej z sal. Ledwo się zmieściliśmy na przygotowanych krzesłach. Mój ojciec gdzieś zniknął. To w sumie fajnie. Nie widzi mnie.

Na scenie stanęło pięciu nauczycielu. Czterej mężczyźni i kobieta, która wcześniej po nas wyszła. Do mikrofonu podszedł najstarszy z nich. Ma siwe włosy i jest średniego wzrostu, a jego miętowe okulary nie pasują do koszuli.
- Witajcie drodzy uczniowie! - zaczął tak jak w każdej szkole, nic specjalnego - Nadszedł kolejny rok szkolny, a wraz z nim nowi, utalentowani uczniowie. Jest ich naprawdę wielu, niektórzy dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką, a inni dochodzą do drugiej, a nawet do trzeciej klasy, ponieważ są już doświadczeni. Wszyscy mamy nadzieję, ze spodoba wam się tutaj, a ten rok szkolny będzie dla was miły. Mamy nadzieję, że nauczycie się tu wielu rzeczy, a po zakończeniu szkoły nadal będzie rozwijali się w kierunku muzycznym. (...) - dalej nie chce mi się słuchać. To nudne. Po co ja tu przyszłam? Mogłam się uprzeć i zmusić rodziców, żeby mnie wypisali. A teraz już nie mogę zmienić zdania. Postaram się przeżyć, ale to będzie trudne. Obym nie musiała być odwożona do szkoły. Wolę chodzić. Dobra, posłucham co mówi ten staruszek - (...) Jak może część z was wie, bardzo utalentowany młody gwiazdor, Federico Pasquarelli postanowił kontynuować swoją naukę tutaj. Odszedł on w połowie pierwszego roku, ale zważywszy na to, że wyjechał w ramach kontraktu z firmą która nas wspiera, U-mix'em zostanie on przepuszczony do klasy drugiej. (...) - Okey, znowu się wyłączyłam, ale zrozumcie! Federico Pasquarelli będzie chodził ze mną do klasy! Nie, nie jestem jego fanką. Ja go wręcz nienawidzę. Jego muzyka ujdzie, przyznam, że nie jest taka zła, ale on jako osoba jest okropny. Taka gwiazdeczka. Mam go dość.  - (...) Dziękuję za przybycie, jutro otrzymacie klucze do szafek, a przy wyjściu dostaniecie plany zajęć. Dziękuję za uwagę. Miłej nauki.
Czy to już koniec! O tak, wreszcie!
- O, zapomniałbym! - No nie, znowu. Po co? To pewnie coś nieważnego. - Mam zaszczy ogłosić, że gości dziś u nas wspaniały głos. Ojciec jednej z nowych uczennic. To nie kto inny jak (...) - O nie! Mój tata! Proszę, niech to będzie sen! Zabiję go! Zabiję! Jak on mógł mi to zrobić?! O nie! stanął na scenie! Nie wracam z nim do domu! O nie! Jest na scenie! Zwariuję! - Bardzo dziękujemy Panu, że wybrał Pan dla córki akurat tą szkołę. To dla nas zaszczyt, ponieważ nie często można uczyć córkę tak znanego architekta. I oczywiście świadomość, ze Pańska córka jest też córką jedną z najsławniejszych na całym świecie gwiazd. Bardzo nam przykro, że Pana żona nie przyjechała, ale mamy nadzieję, że jeszcze ją spotkamy. Może Ludmiła weszłaby na scenę? - światła i wzrok każdego na mnie. O nie. Co ja zrobiłam takiego? - No chodź, nie wstydź się. - Powolnym krokiem zbliżyłam się do sceny. Weszłam po schodach na środku i podeszłam do taty i dyrektora. - Witaj Ludmiło. - powiedział do mnie. - Bardzo się cieszę ja, jak i wszyscy nauczyciele, że zgodziłaś się chodzić do naszego Studia. Postaramy się zapewnić Ci dogodne warunki. Niestety teraz nie mam czasu, żeby z tobą porozmawiać, ale mam nadzieję, że uda mi się zamienić później z tobą parę zdań. (...)
Jest, wreszcie mogę zejść. Będę teraz pośmiewiskiem. No pięknie. Nawet przyjaciół nie znajdę.

Wreszcie puścili nas do domu. Uciekłam przed ojcem, nie chce z nim wracać. Schowałam się i wysłałam mu sms'a że poszłam do centrum. Ale naprawdę nie mam ochoty na zakupy. Ale nie chcę z nim rozmawiać, więc do wieczora będę chodziła po mieście. Wiem, że będę pośmiewiskiem. Masakra. Ale okey, jutro będę się tym przejmowała. Zadzwonię do mojej przyjaciółki - Lary i wszystko jej opowiem. Może coś mi poradzi?

Okey, rozmawiałam z nią. Czekam w parku, za chwile przyjdzie i pójdziemy gdzieś. O, już idzie. Wstałam i podeszłam do niej. Przytuliłam ją, jakbym nie widziała jej od wieków.
- I co? Aż tak źle? - zapytała.
- No, masakra! Mój ojciec był na scenie (...) - opowiedziałam jej cały dzień z wszystkim szczegółami. Najpierw powiedziałam o ojcu, a dopiero potem o wszystkim co mnie spotkało.
- Sądzę, że musisz wszystkim pokazać, że z tobą się nie zadziera!
- Ale jak?
- Bądź wredna, wywyższaj się i pomiataj wszystkimi. Nie zadawaj się z nimi, bo to według ciebie "banda frajerów". A Pasquarelli'emy powiedz, że jego muzyka jest do dupy, prawie tak bardzo jak on. Ripostuj im i po prostu bądź przeciwieństwem normalnej ciebie.
- Sądzisz, że sobie poradzę?
- Na pewno. Wierzę w ciebie. Chodź na jakiś koktajl. - zaśmiała się lekko i pociągnęła mnie do jakiegoś "Resto band'u". Nie byłam wcześniej w tym miejscu. Ale jest fajnie.
Jak weszłyśmy w oczy rzuciła mi się spora grupka osób. Z tego co zauważyłam, są tam osoby z mojej przyszłej klasy. No świetnie! Pasquarelli też tu jest. No nie, idą w moją stronę! Zwariuję!
- O, hej Ludmiłko kochana? Może znajdziesz czas na rozmowę? - zaśmiała się szyderczo jedna z dziewczyn.
- Oj, zamknij się Viola. - Nie wierzę! Czy Pasquarelli mnie broni? Haha, leżę i nie wstaję.
- Słuchaj Violetto, czy jak tam masz na imię. Nie słyszałam o tobie nigdy. Może dlatego, że nikt cię tu nie zna? Jesteś tylko głupią suką bez przyjaciół. Kiedy stąd wyjdziesz, co nawiasem mówiąc jest wątpliwe, nie będziesz miała nikogo. Jesteś wredną i głupią laską, która myśli, że jest najlepsza. A ty Pasquarelli. - wskazałam na niego palcem - Wracaj do swoich Włoch. Nie zamierzam się z tobą użerać, więc radzę ci schodzić mi z drogi. Zrozumiałeś? - O tak! Radzisz sobie Lusia!

*******

Oto i rozdział pierwszy :D
Jeśli nie kumacie tego u góry, to później zrozumiecie.
Opowiadanie będzie trochę 'inne' :)
Dawno nie pisałam w narracji pierwszoosobowej, więc może być trochę niezrozumiałe. Z czasem przywyknę ja i wy (jeśli ktoś tu jest).
Szczerze to już trochę zmieniłam to co zamierzałam opisać w rozdziale. Ale jestem z siebie dumna :)
Liczyłam, że wyjdzie tu coś dłuższego, ale po prostu coś podkusiło mnie, żeby opublikować.
Dobra, notka nie może być za długa, więc spadam :D
Miłego czytania ;*
Zapraszam do zakładek, 'dedykacja' w budowie ;)
Kocham <3
Julia

niedziela, 5 października 2014

Prolog "Szalony świat"



Świat. Szalony świat.
A pośrodku ja.
Taka mała.
Niewinna.
Krucha.
Naokoło mnie ludzie.
Nieprawdziwi.
Źli.
Sztuczni.
Udają przyjaciół.
Nie są nimi.
Są chciwi.
Wszyscy.
Każdy z nich.

^^^^^^^^^^^^

Przybywam :D
Nowe opowiadanie :D
Narracja pierwszoosobowa :D
#takieniewmoimstylu xd
Oky, zapraszam do zakładek :D